Przygoda nr 1
W samolocie linii „LOT" (jaka burżuazja!) siedzę koło pana, lekko po 60tce. Jako że zawsze się nudzę plus wciąż nie lubię latać mocno interesuję się ludźmi dookoła. Facet czyta książkę prawniczą. Oho, myślę sobie, książki prawnicze czytają właściwie tylko studenci i pracownicy naukowi. Moje zainteresowanie wzrasta, ale przecież nie krzyknę do gościa „Hej, studiuje prawo, co tam czytasz?", więc zakładam słuchawki. Pod koniec lotu widzę, że facet ogląda materiały na konferencję. No nie, musi być jakimś profesorem czy coś. Lądujemy więc wyciągam teczkę z biletami, sprawdzam wszystko i przypominam sobie, że teczka ma wielki napisać „Wydział Prawa i Administracji". Zerkam na gościa
a ten cały się wygina, żeby napis przeczytać. „Przepraszam, ale Pani z prawa?" Kiwam głową starając się ukryć ekscytację :D I zaczynamy sobie rozmawiać o studiach, miastach, profesorach, o Wiedniu. Pan (profesor) bardzo miły, życzy udanego pobytu. Wchodzę na halę przylotów i pierwsze co robię łączę się z WiFi, żeby sprawdzić kim on był. Okazuję się, że Prezesem Izby Karnej Sądu Najwyższego w Polsce. Taka szycha,a ja się nawet nie przedstawiłam… :D

Lot z Warszawy do Wiednia trwa lekko ponad godzinę. Lotnisko w Wiedniu jest położone „dość" blisko centrum. W zależności od wybranego środka transportu podróż trwa od 15-30 min.

  • City Airport Train (CAT) – 16 min, bilet w jedną stronę 12€ – możliwość odprawy na niektóre samoloty na stacji Wien Mitte
  • S-Bahn (metro), linia S7 - 25 min, bilet w jedną stronę – 4.40€ z możliwością przesiadki

1.2

Mamy godzinę 9.30 udaję się w stronę Belwedera (max. 15min spacerkiem), przechodząc koło fontanny Hochstrahlbrunnen na placu Schwarzenbergplatz, na którym znajduje się pomnik żołnierza Armii Czerwonej. Zaraz za placem ku mojemu zdziwieniu znajduje się miejsce typowo polskie, z polskimi ogłoszeniami, instytutami i kościołem (Gardekirche – Kościół świętego Krzyża Polski Kościół Zmartwychwstańców, ul. Rennweg). Postanawiam wrócić na mszę (którą prowadził niesamowity polski ksiądz !) i czas na spacer po Belwederze. Zdecydowałam się nie wchodzić do środka, ale mały odpoczynek podczas pięknej pogody (zero wiatru!) w takim ogrodzie stanowczo mi wystarczył. Śniadanie w pobliskiej kawiarni i spacerkiem przez miasto w stronę Hofburga, pałacu władców Austrii. Z mapą w Wiedniu raczej ciężko się zgubić, ale ja tego oczywiście dokonałam ;) Dłuższy spacer z bagażem podręcznym zmęczył mnie na tyle, że postanowiłam zrobić krótki postój w parku Burggarten. Krótki to on nie był, gdyż zasnęłam na trawie (tak, ze wszystkimi pieniędzmi w torbie, paszportem z wizą do Rosji itd.). Po przebudzeniu zostało mi już mało czasu na zwiedzanie, ale lepsze to niż nic :D


Zdecydowałam się na bilet „SISI" – pozwalający przez rok odwiedzić : Hofburg, Muzeum Mebli oraz pałac Schönbrunn- letnią rezydencję Habsburgów.

  • Sisi Ticket – normalny 25,50€ studencki 23€ + darmowy audioguide i oddzielne wejście bez kolejek

Przygoda nr 2
Chcę kupić bilet przy pałacu Hofburg, wszystkie kasy wolne, ale ja wybieram akurat tę,
w której Pan na widok mojej polskiej legitymacji studenckiej, pyta czy mówię po Polsku ! Pan był z Gruzji, jego żona jest Polką, poznali się w Wiedniu i tu zamieszkali – da się bardziej romantycznie ?:D

W Hofburgu zwiedzamy pokoje rodziny cesarskie, Muzem Sisi i kolekcję sreber. Osobiście skupiłam się na Sisi, mojej idolce z dzieciństwa (film nagrany na kasecie znałam na pamięć!). Na dokładne zwiedzenie całości trzeba liczyć spokojnie ok. 3 godzin. Niestety ta wycieczka zniszczyła moje wyobrażenie o cesarzowej (tak, tak, wierzyłam filmom fabularnym).

Następnie bardzo długi spacer ulicami Wiednia (połączony z poszukiwaniem taniego jedzenia), padło na małą włoską knajpkę.

Przygoda nr 3
Zawsze powtarzam mojej przyjaciółce, że trzeba się uśmiechać, uśmiechem zdziałasz wszystko.Teraz mam na to dowód, uśmiech = mniejszy rachunek w restauracji :)

Totalnie wykończona i ze spaloną skórą na twarzy i ramionach (nie śpijcie w parkach bez kremów z filtrem!) wracam na lotnisko. Nowoczesne i olbrzymie, a ja pierwszy raz lecę poza Unię Europejską i nie wiem jak ta odprawa paszportowa wygląda. Mam dużo czasu, chce grzecznie usiąść, ale zabłądziłam.

Przygoda nr 4
Trafiam na totalny koniec lotniska, godzina grubo po 21, pustawo, niby kierunek na mój gate, ale coś jest nie tak. Otwierają się drzwi, wychodzi do mnie sympatyczny pracownik
i pyta w czym pomóc. Mówię, że nie wiem gdzie iść, on sprawdza mój bilet i mówi „Pani Magdaleno, proszę sobie tutaj usiąść i poczekać na lot." Ok, ale coś mi nie gra, bo tu są telewizory, kanapy, pokój do pracy i bufet. Siadam w kącie, ładuję telefon, Pan się zjawia
i oprowadza po pomieszczeniu „Możesz korzystać ze wszystkiego, jedź i pij do woli". Say what ? W bufecie wszelkiego rodzaju alkohole itd. Dociera do mnie, że jestem w strefie dla bussines klasy i specjalnie na to nie narzekam :) Oglądam mecz, Pan mi o sobie opowiada. Pan był z Indii, miał dziewczynę Polkę(nie ostatni raz usłyszę to w te wakacje).
I się zaczyna „jaka jesteś urocza, jak Cię zobaczyłem to uznałem Cię za odpowiedź Boga na moje prośby". Okay, czas się ewakuować. „Ależ zostań, jeszcze masz czas". Pomieszczenie zamyka się o 22, zasuwa rolety, gasną światła, zero żywej duszy. Facet nie wygląda na takiego, co by mi krzywdę zrobił, co nie zmienia faktu, że dawno przestałam czuć się komfortowo. Pan odprowadza mnie prawie do gate'u , ściska, daje namiary, błaga żebym zadzwoniła jak będę wracać z Rosji. Taaaaaa….

W drodze powrotnej z Rosji nie miałam już tyle szczęścia. Przyleciałam o 6.00 i niestety w hali przylotów nie ma za bardzo gdzie pójść spać. Wiedeń tym razem powitał mnie bardziej typową dla siebie pogodą czyli deszczem i wiatrem. Po obowiązkowej kawie wyruszyłam na zwiedzanie pałacu pałac Schönbrunn.

  • Z lotniska S7 do stacji Wien Mitte, następnie przesiadamy się w U4 do stacji Schönbrunn (na jednym bilecie)

W tej letniej rezydencji można spędzić nawet cały dzień. Pałac, ogród, zoo i wiele innych atrakcji (oczywiście już dodatkowo płatne). Następnie obiad w fajnej, włoskiej (znów!) knajpce (sieciówka) - Vapiano i powrót na lotnisko, z powodu ogromnego zmęczenia.

  • Ważna informacja! Na lotnisku w Wiedniu, w strefie odlotów, znaleźć można duże kanapy/ łóżka, więc jest to najlepsze lotnisko do spania, na jakim byłam, plus nielimitowany internet i gniazdka !

Nikogo myślę nie trzeba namawiać na Wiedeń, osobiście jeszcze kiedyś tam wrócę, ciekawi mnie nocne życie, którego nie miałam okazji poznać.

Czas : 2 dni (bez noclegów)
Budżet : ok. 90 euro bez biletów lotniczych
17.6€ – komunikacja
23 €– muzea
20€ – 2 śniadania
20€ – 2 obiady
10€ - inne
W zależności od ilości płatnych punktów turystycznych i posiłków, budżet może się wahać między 60-130 euro ;)