Dużo osób pytało, ile kosztował nasz wyjazd. Mnóstwo z nich łapie się za głowę, ile pieniędzy chcieliśmy na to wydać. Spotkałam się też z opinią, że to bardzo mało jak na taką podróż. Wszystko tak naprawdę zależy od priorytetów :) A o to zestawienie ! :)

WYDATKI W PLN*

Wiza do USA

608 zł

Bilety lotnicze LOT : Warszawa- Chicago - Budapeszt*

1631 zł

Bilet lotniczy American Airlines - San Francisco - Chicago

438 zł

Wypożyczenie auta (3 tyg.)*

1230 zł

Noclegi na airbnb - Buffalo (1 noc), NYC (5 nocy)*

586 zł

9 biletów autobusowych

691 zł

WYDATKI W USD

7-dniowy bilet na metro w NYC

32 $

Atrakcje NYC - Top of the Rock

30 $

Motel w Savannah, Charlotte, Tallahassee, Montgomery (4 noce - np. Econo Lodge, Motel 6)

64 $

Noclegi na airbnb - Miami (5 nocy)

80 $

Hostel India House w Nowym Orleanie (4 noce)

67,5 $

Hostel Cat w Las Vegas ( 4 noce)

70 $

Hostel Adelaide w San Francisco (1 noc)*

28,5 $

Przejazd Uberem w LA

4,5 $

Przejazd taksówką w Nowym Orleanie

7 $

Przykładowo: trasa Chicago - NYC paliwo+płatna autostrada + most wjazdowy

ok. 30 $

* Kwoty podane są w przeliczeni na jedną osobę (koszty auta dzielone na 4, koszty innych przejazdów na 2)

*Bilety lotnicze - kupione na flipo.pl w maju, podczas promocji LOTu. Samolot powrotny miał 17-godzinne międzylądowanie w Warszawie (niektórym robiono problem z nadaniem bagażu na Warszawę, ale generalnie ok.)

* Polecamy stronę rentalcars.com, tam wynajęliśmy auto za ok. 5 500 za miesiąc, inne wyszukiwarki pokazywały nawet 13 tysięcy złotych !

*Noclegi na airbnb w NYC - najtańsza opcja w piwnicy meksykańskiego domu w Queens.

*Nocleg w San Francisco - najtańszy jaki znalazłyśmy i podobno była to dobra cena, bo poza sezonem i nie w weekend.

Reszta noclegów u rodziny, na CS lub na lotnisku ;)

Jeżeli chodzi o ubera to na 5 przejazdów zapłaciłyśmy za 1 (o tym m.in TU), taksówka była pomyłką, w Mobile i Phoenix na dworzec odwiózł nas host, a w SF na lotnisko zabrał nas poznany w hostelu Polak, który tam pracuje :) No i całe Chicago opiekował się nami kuzyn (już też nasz :P)

Dzienne wydatki

Jeżeli chodzi o wydatki „jedzeniowe" to już wszystko zależy od nas. Na początku (póki było auto) robiliśmy zakupy w słynnym Walmarcie i wychodziło na serio tanio. Póżniej pozwalałyśmy sobie na jedzenie w knajpach (bo oszczędzałyśmy na noclegach i przejazdach). W Las Vegas zaszalałyśmy na zakupach i w kasynie (nawet trochę wygrałam!) i dostałyśmy po 10 $ (z czy związane jest zdjęcie i o czym opowiem innym razem :P) Da się i taniej i drożej. Warto pamiętać, że ekipa Busem przez świat, dała radę za 8$ dziennie :)

A przed?

Należy też wspomnieć o wydatkach przed wyjazdem, które zależą już od indywidualnego wyposażenia. Ja musiałam kupić plecak (kocham go całym sercem, kosztował 400 zł), mały śpiwór (w Lidlu za 70 zł) a także potrzebowałam aparatu lub kamery (którą dostałam w prezencie od najlepszego Taty na świecie).

Czy wydaliśmy mało ? Wolne żarty ! Czy za dużo? Wątpię. Niejednokrotnie musieliśmy sobie czegoś odmówić, a chyba najbardziej uciążliwe staje się to wtedy, kiedy jesteś na couchsurfingu i chcesz pokazać swoim hostom, jak wdzięczny jesteś. Kiedy chcesz z nimi wyjść „na miasto", bo oni bardzo mają ochotę, a ty przeliczasz w głowie czy stać cię na drugie piwo. Kiedy chcesz przebywać z nowo poznanymi ludźmi z hostelu, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi, ale nie stać cię na ich styl imprezowania. To są nieprzyjemne momenty, ale da się z nimi żyć.

W LA spotkałyśmy parę z Rosji, która podróżuje już ponad 1,5 roku, a utrzymuje się z wynajmu mieszkania. Kiedy rubel spadł na łeb na szyję, w przeliczeniu zostało im 200$ na miesiąc. Na dwoje. Ich opcje noclegowe to cs albo namiot. Byłam w szoku, że przyjechali do „drogich" Stanów i to na zimę. Ale robią to co kochają mimo przeciwności.

Zauważyłam jednak bardzo roszczeniową postawę osób, które miały jeszcze mniejszy budżet niż nasz (a bardzo rzadko się to zdarzało). Jakbym grzeszyła tym, że mogę spać w hostelu, a ich powinnam podziwiać. Kurczę, każdy podróżuje jak może i lubi.

Nie żal Ci takiej kasy?

Ach jasne, że najlepiej by było pojechać i jednocześnie mieć tę kasę na koncie. Nie przeznaczyć na to całego stypendium i wszystkich zarobionych pieniędzy. Tylko, że ja nie wiem na co miałabym to wydać ;) Na ubrania, kosmetyki ? Gdybym nie zbierała ich na konkretny cel, pewnie gdzieś by się rozeszły i nawet bym nie zauważyła. A tak spełniłam marzenie, swoje przeżyłam i mam miliony wspomnień.

Anegdotka budżetowa: bar w Nowym Orleanie, wydajemy trochę za dużo, ale w końcu serce tego miasta leży w jego klimatycznych, muzycznych barach. Obok nas siedzi gościu w garniturze, jakiś wyjazd biznesowy. Zaczynamy rozmawiać, temat schodzi na kasę. Mówimy, że podróżujemy dość "niskobudżetowo", a nasz bilet do Stanów kosztował ok. 400$, na co pan stwierdza, że noc w jego hotelu kosztuje 400 $…