Zaczęło się trochę słabo, bo chociaż ja zdążyłam w ostatnim momencie na przesiadkę w Rzymie, to mój bagaż już nie i nie przyleciał ze mną do Genewy (o czym w następnym poście). Co więcej, doleciał dopiero na następny dzień wieczorem, co z kolei oznacza, że na pierwszej sesji mojej delegacji w ONZ, zamiast nowej marynarki, miałam na sobie czerwony polar, koszulkę w lody i majtki z dnia poprzedniego :) Pięknie się prezentowałam, ale z resztą delegacji zgodnie stwierdziliśmy, że mogę twierdzić, że to mój strój narodowy :)

Spotkania odbywały się w Pałacu Wilsona, w dwóch salach, dwa razy dziennie po 3 godziny. Nie ma co ukrywać, że część z tych spotkań nie była zbytnio interesująca (co często było winą monotonnego głosu tłumacza), ale jeśli człowiek nie tracił uwagi, mógł zdobyć ciekawe informacje.
Jako delegacja studencka naszym zadaniem było głównie obserwowanie. Pytania zadawać mogli tylko członkowie Komitetu (największy fun!). Ale może coś o pracy samego Komitetu.

3.

Podstawą działania Komitetu jest Konwencja Prawach Dziecka oraz dodatkowe protokoły dotyczące dzieci w konfliktach zbrojnych oraz sprzedaży, pornografii i prostytucji dzieci. Członkowie spotykają się 3 razy w roku na ok. miesiąc i w tym czasie wysłuchują raportów krajów, które ratyfikowały konwencję i prowadzą spotkania. Komitet składa się z 18 członków, ekspertów do spraw praw dzieci, którzy pochodzą z różnych krajów i zajmują się różnymi aspektami tych praw. Nominowani są oni przez władze kraju, a następnie w tajnym głosowaniu wybierani na zgromadzeniu ogólnym. Członkowie muszą być przede wszystkim niezależni, wymagane są od nich wysokie standardy moralne. Komitet (jak zresztą często było podkreślane), nie jest organem jurysdykcyjnym, jest organem czysto monitorującym, jego zadaniem jest nawiązanie dialogu z władzami danego państwa, uwypuklenie problemów i wspólne dojście do najlepszych rozwiązań.

WP_20150122_001WP_20150122_002

Do wyboru był nawet język polski (ale nie było tłumacza), a takie informacje można było znaleźć w toaletach :)

Każdy kraj, co 5 lat, składa Komitetowi raport ogólny, a także odnoszący się do opcjonalnych protokołów. Raporty te sprawdzane są przez Komitet, tworzona jest lista problemów, które następnie omawiane są podczas spotkań. Jednocześnie Komitet korzysta z informacji uzyskanych z innych źródeł np. organizacji pozarządowych czy agend ONZ, aby posiadać pełny obraz sytuacji w danym państwie. Raporty i listy problemów są udostępnione na stronie internetowej, gdzie również można zobaczyć nagrania ze spotkań. Oprócz tego, członkowie Komitetu pracują w specjalnych grupach, koncentrujących się na poszczególnych problemach dzieci, pracują również w tzn. „study groups" zajmujących się współczesnymi, nowymi problemami, jak np. dziecko w świecie Internetu. Dodatkowo odwiedzają poszczególne państwa.

Podczas 4 dni sesji, do których zostaliśmy przydzieleni, mieliśmy okazję wysłuchać raportów takich państw jak: Jamajka, Urugwaj, Kolumbia, Irak i Szwajcaria. Pierwsza myśl, jaka nasunęła mi się na koniec spotkań, to jak okropna przepaść istnieje między tymi państwami.

Przewijały się problemy przeróżne: od karmienia piersią i urlopów macierzyńskich, z czym Szwajcarzy mieli spory problem, a Jamajka, jak twierdzi minister ds. młodych i kultury, Lisa Hanna, była Miss Świata, tego problemu nie ma, jako kraj matriarchalny, przez wiek inicjacji seksualnej (i tu różnie, od 12 do 18 lat), możliwość zawierania małżeństw, aborcję (w Kolumbii jest nielegalna, co wywołało wielkie oburzenie jednej z delegatek), sankcje dla nieletnich, ciężarne młode dziewczyny (które na Jamajce mogą kontynuować naukę dopiero po porodzie), procent samobójstw wśród dzieci (Szwajcaria bardzo niski, Jamajka wysoki), procedurę adopcji, aż po nadwagę czy kwestię operacji zmiany płci w ramach ubezpieczenia (Szwajcaria).

2.

Nie da się jednak ukryć, że raport Iraku wzbudził największe zainteresowanie i jako jedyny zgromadził pełną salę. Delegacja Iraku (tak jak i inne), była dobrze przygotowana i otwarta na rozmowę. Człowiek tam sobie siedzi i słucha jak wcześnie, czasem tylko jednym uchem, aż padają takie pytania, takie informacje, że momentalnie przechodzą dreszcze. I to bynajmniej nie te dobre.

Jeden z członków Komitetu zadał pytanie, czy zostały powzięte jakieś kroki w kwestii małżeństw zgwałconych dziewczyn z ich oprawcami. Odpowiedź delegacji była szokująca, a z drugiej strony logiczna. Nie można tego zabronić, ponieważ kiedy dziewczyna sprzeciwia się takiemu małżeństwu, naraża się na śmierć z rąk jej własnej rodziny. To miało miejsce i może wówczas zdarzać się na wielką skalę. Ich ręce są związane, zasadny religijne i kulturowe to coś, z czym jako władza nie mogą walczyć. Czy da się zrobić cokolwiek ? Może, ale tu znów padają argumenty religijne.
Dlaczego młode dziewczyny są w więzieniach ? Chroni się je tam przed ojcem/wujkiem/bratem, który je maltretuje. Do czego używa się niepełnosprawne dzieci ? Do bomb. Czy dzieci mają dostęp do broni ? Tak, ale tylko by same mogły się bronić.

Po tym, słuchanie o nadwadze w Szwajcarii wydawało się marnowaniem czasu.

Niesamowite co niektóre kraje potrafią zrobić nawet przy niewielkich środkach (Jamajka), kiedy w innych problemy są, nazwijmy to „błahe", a środki ogromne. Jak okropnie widać różnicę między Europą a Ameryką Południową, jak w strefach konfliktu prawa dzieci właściwie nie istnieją.

Myślę, że dość szybko nasuwa się pytanie, jaki cel ma taki Komitet. Właściwie nic nie może zrobić. Słucha, pokazuje błędy i tyle. Delegacje wracają do swoich państw i nie muszą nic robić. A jednak widać było u nich wszystkich wielką determinację, by pokazać swój kraj z jak najlepszej strony, „by zdać egzamin", którego właściwie nie było.

Możliwość zobaczenia pracy Komitetu na własne oczy uważam za niesamowite doświadczenie. Wszystko czego uczyłam się na prawie międzynarodowy, po trochu pojawiało się w rzeczywistości. Do tego wszystkiego mogliśmy porozmawiać z jednym z członków (i to z Rosji!) zadawać pytania, dowiedzieć się, jak to wszystko działa. Na pytanie o radę, jaką można dać młodym ludziom w dzisiejszych czasach usłyszeliśmy, jak ważne jest, abyśmy wybrali specjalizację, którą uwielbiamy, bo nie ma nic gorszego niż robić codziennie coś, czego się nie lubi. Miliony ludzi nie ma tej możliwości, to jest przywilej, z którego my możemy skorzystać. Oczywiście nie wszystko w swojej pracy da się lubić, ważnej jednak by miejsce, sposób pracy, ludzie dookoła nas, przynosili nam satysfakcję.

P.S. 20 stycznia 2015r. Somalia ratyfikowała Konwencję. Pozostał tylko Sudan Południowy i Stany Zjednoczone.