large

Bo dość ciężkie jest połączenie potrzeby zmiany z brakiem motywacji. Zdwojoną świadomość uciekającego czasu z ogólnym bezsensem. Żal nad momentami niepotrzebnego smutku z brakiem radości.

Okres świąteczny, zakończenie roku, to zawsze skłania do refleksji. Tym razem jakoś tak bardziej.
Bo to był dziwny rok. Pod względem nowych znajomości, podróży i przygód znakomity. Pierwszy dłuższy wyjazd, tyle wspomnień, tyle radości. Odkryłam tę potrzebę dowiadywania się i zobaczenia więcej na świecie. Pod względem osobistym ogromny smutek po zakończeniu wymiany, powrót do szarej rzeczywistości i jeszcze bardziej szarych studiów, praca, tyle zakończonych relacji, tyle zawodu, gniewu i żalu.

Bo ja zawsze miałam plan. Na wszystko generalnie. A teraz znienawidzonym przeze mnie pytaniem jest :"co robisz, co chcesz, co będziesz robić? Nie wiem. Mogę nie wiedzieć? Okazuję się, że 23 lata to stanowczo zbyt zaawansowany wiek by nie wiedzieć. Jak to nie wiesz?

A tak to. Nie jestem gotowa na dorosłość. Podobno ona przychodzi i nie pyta nikogo o zdanie. Ale ja odmawiam, wysiadam, nie zgadzam się. Mam mieć pracę, kredyt, męża ? Ktoś mi mówi, że tak ma, a ja myślę, że czas jakichkolwiek ekscytacji ma już za sobą. Jeśli jest szczęśliwy to cudownie, tylko najczęściej nie jest. Jest zmęczony. A może ja podświadomie zazdroszczę? Że coś mają, wiedzą czego chcą, zmierzają w jakimś konkretnym kierunku?

Ostatnio postanowiłam zrobić gap year. Tak jakby mi ulżyło. W październiku pojechać do Stanów. Mam nadzieję. A później ? Nie wiem. Ratować słonie w Tajlandii, żółwie na Kostaryce, pomagać dzieciom w Afryce albo po prostu gdzieś być. Ale to nie jest ostateczna decyzja. Tyle się może zmienić.

large1

Tylko, że strasznie się boję. Sama miałabym tam pojechać ? A jak nie dam sobie rady ? A to jeszcze nie jest najgorsze. A jak będę tam samotna ?

Tu są przyjaciele, cudowna rodzina. A no właśnie. Wyjechać na długo ? A co jak będzie ślub przyjaciółki ? Co jeśli siostra będzie mieć dziecko ? Ile czasu mi zostało jeszcze z babcią ?

Cholera, to nie jest takie proste. A myślenie o tym 24h na dobę jest strasznie męczące. Już o niczym innym nie myślę. Mam serdecznie dość. A koniec grudnia nie sprzyja.

A później mam to okropne uczucie, że umieram i całe moje ciało ogarnia żal straconego czasu.

Bo ja chcę wybrać swoją drogę, nie chcę by ona wybrała mnie.

large3

(zdjęcia z https://weheartit.com/)