Na Trampkach poruszony został ten temat w ramach wystąpienia Joanny Tomasik, dotyczącego przygotowań do pierwszego dużego wyjazdu. Większość osób, które podróżują, bądź podjęły, nazwijmy to niestandardową decyzję odnośnie swojej przyszłości jak rzucenie studiów, pracy, gap year, czy wyprowadzka, spotkały się na jakimś etapie realizacji tej decyzji z negatywnymi opiniami osób z najbliższego otoczenia. Jak sobie z tym radzić ? Nie wiem, bo jeszcze nie odnalazłam dobrego wyjścia z tej sytuacji, ale myślę, że warto poświęcić temu chwilę ;)

Na wstępnie chcę podkreślić, że wszyscy przecież wiemy co stoi u podstaw negatywnych i demotywujących opinii na temat niecodziennych pomysłów. I z góry pomijam tutaj haterów, czy zazdrośników, bo ich zdaniem nie ma się po prostu po co przejmować. Chodzi mi jednak o zdanie bliskich nam osób, które przede wszystkim mają na względzie nasze dobro. Problem jednak polega na tym, że często to „dobro" jest oceniane w ich własnych kategoriach, przez pryzmat ich własnych wartości, nie naszych. Bo przecież bardzo trudno jest ocenić czyjąś decyzje obiektywnie, dlatego trzeba im to wybacz. Problem pojawia się jednak w momencie, kiedy sami nie jesteśmy pewni naszego pomysłu/wyboru i w najbliższych osobach poszukujmy wsparcia, a może nawet kopa motywacyjnego. Bo jeżeli nie jestem szczęśliwa w sytuacji w jakiej się znajduję albo zwyczajnie chce przeżyć/ spróbować czegoś nowego, ale się boję, to takie wsparcie jest nieocenione. Więc jeśli czyta to ktoś, kto „stoi po drugiej stronie barykady", proszę pamiętaj, jeśli będziesz wspierał i dodawał odwagi, nigdy nie zostanie Ci to zapomniane. Osoba, która teraz stoi na skrzyżowaniu życiowych dróg, wspominając ten moment, z wdzięcznością będzie wspominać także Ciebie, nawet jak się coś nie uda, bo spróbowała, bo nie będzie żałować tej próby.

O kim w takim razie mowa?

1. RODZINA

Czyli punkt, który najbardziej dotyczy mojej sytuacji. Ja wiem, że się martwią. Ja wiem, że dbają o moją przyszłość, chcą jak najlepiej. Ja wiem, że w ich oczach dobra praca, dobre wynagrodzenie, stabilizacja to te kwestie, o które trzeba zadbać. Wiem również, że mają ode mnie większe doświadczenie, że przeżyli w życiu takie chwile, spotkali na swojej drodze takie problemy, których ja nigdy nie będę musiała przeżywać, bo oni o to zadbali. Dlatego ich opinia (przynajmniej dla mnie) zawsze będzie najważniejsza, a moje szczęście w pewien sposób zależne od ich akceptacji. Kiedy jednak zaczyna się moment, gdzie w przypadku różnicy zdań trzeba iść swoja drogą ? Gdzie jest granica między opieką i dobrą radą, a stawaniem na drodze do spełniania marzeń ? Jak rozpoznać różnicę, między naszym kiepskim pomysłem a ich strachem?

Wiem, że mnóstwo osób, szczególnie w moim wieku, ma podobny problem. Od argumentów, że nas zabiją, zgwałcą, okradną, przez zmarnowany czas, pieniądze, do argumentu „są w życiu ważniejsze rzeczy". Niektóre argumenty można obalić i przetłumaczyć (jeśli druga strona potrafi słuchać), zabezpieczyć się na nieprzyjemne możliwości, ustanowić jakiś plan. Co do innych wydaje mi się, że nie pozostaje nic oprócz klarownego przedstawienia naszego punktu widzenia. To już od nich zależy czy to zaakceptują.

Sobie i wszystkim, którzy borykają się z tym problemem życzę akceptacji, bo nie ma nic lepszego niż wsparcie osób bliskich i mądrzejszych w tak ważnych życiowych chwilach.

2. PRZYJACIELE

Oni na ogół są lepiej nastawieni na nasze pomysły. Cierpliwsi w wysłuchaniu, bardziej otwarci na nowe doświadczenia. Łatwiej jest im nas zrozumieć, bo nie dzieli nas przepaść wieku i doświadczenia. Ale też się martwią. Tym, że nam się coś stanie, że nas nie będzie albo że nie wrócimy. Troska pomieszana z niewielką ilością egoizmu, może doprowadzić do skutku odwrotnego od zamierzonego. Bo z góry negatywnie nastawiony przyjaciel, który neguje nasze potrzeby albo nawet wyśmiewa nasze pomysły, przestaje w rzeczywistości być tym przyjacielem.

Często również te pozorne podobieństwo przynosi nami jeszcze więcej kłopotów, bo skoro jesteśmy w takiej samej sytuacji życiowej, to czemu on/ona chce czegoś innego niż ja? To też nie jest łatwe do zaakceptowania, czasem ciężko jest odciąć się od własnego sposobu wartościowania, nabrać dystansu i nie odbierać tego jako atak na własny życiowy plan, tylko dlatego, że ktoś aktualnie nie chce tego samego. To nie sprawia, że czyjś pomysł jest gorszy czy lepszy, jest inny bo my jesteśmy inni.

Sobie i wszystkim życzę przyjaciół chcących dla nas jak najlepiej, którzy jednocześnie będą w stanie przejść z nami racjonalnie przez wszystkie wątpliwości, dodając nam energii i motywacji wraz z dużą dawką pragmatyzmu i obiektywizmu, którego może nam gdzieś po drodze zabraknąć.

3. DALSZA RODZINA/ ZNAJOMI

Ten problem może nas niestety również dotknąć. Słowo dalszy oznaczać tu będzie z jednej strony osoby, których zdaniem niekoniecznie powinniśmy się przejmować, ale które jednak dość często spotykamy. Dalszy oznacza również kogoś, kto zna nas bardziej powierzchownie, co rodzi tylko dodatkowe problemy. Bo na pytanie „co robisz, co zamierzasz zrobić", odpowiedź nie będzie mogła zawierać wszystkich marzeń, rozterek, planów i ambicji jakich mamy. Ta relacja jest płytsza, ale te negatywne opinie mogą równie silnie odbierać motywację. Skoro tyle osób (nawet dalszych), mówi że zwariowałem/zwariowałam, że to głupi pomysł i w ogóle bez sensu, to może mają rację ? W tym przypadku wydaję mi się, że należy skupiać się nie na relacji, a na sobie. Ciotka skrytykuje, wujek powie, że mnie porwą, a kolega spojrzy krzywo, kiedy oznajmię, że mam inny pomysł na życie. Trudno. W tym przypadku znaczenie ma wiara nas samych w dany pomysł. Jeśli jest niewielka (i brakuje nam wsparcia od osób naprawdę ważnych), to takie opinie wprowadzą nam zamęt. Jeśli wprowadzają zamęt, to może warto się nad tym pomysłem zastanowić. Jeśli jednak to jest to, czego chcemy, to bezpodstawnie wystawione oceny nic nie będą znaczyć.

A więc sobie i wszystkim życzę wiary w niecodzienne pomysły i nastawienia, że najbardziej liczą się doświadczenia, również te negatywne, bo wszystko nas czegoś uczy i po coś ma się zdarzyć ;)

Wszelkie doświadczenia, refleksje i porady mile widziane :)