W dniach 19-27 lipca przejechaliśmy ok. 500 km trasą GreenVelo z Czeremchy do Suwałk. Wschodni Szlak Rowerowy GreenVelo to ponad 2000 km, które prowadzą przez atrakcje wschodniej części Polski, mając na celu promowanie rowerowej formy podróżowania, ale także piękna tego regionu. Trasa podzielona jest na części, zwane Rowerowymi Królestwami, a my pokonaliśmy Królestwa Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej, Doliny Biebrzy i Narwi oraz część Suwalszczyzny i Puszczy Augustowskiej. Trasa jest oznaczona za pomocą charakterystycznych, pomarańczowych tabliczek, dodatkowo można spotkać informacje dotyczące odległości do większych miast. Na trasie znajdują się również MORy - Miejsca Obsługi Rowerzystów, składające się z zadaszenia, stołów, czasem również toalety, służące do odpoczynku.
Poglądowa mapka naszej trasy

Puszcza Białowieska i Knyszyńska: Czeremcha - Kleszczele - Dubicze Cerkiewne - Hajnówka - Rezerwat Pokazowy Żubrów - Białowieża - Siemianówka - Rybaki - Michałowo - Gródek - Królowy Most - Supraśl - Białystok

czas: 3 (pełne) dni: 40 + 70 + 40 + 30 km


Dzień 1. - 40 km

Przyjazd:

Łódź - Warszawa - 19 zł (bilet ulgowy + 7 zł za rower)

Warszawa - Mińsk Mazowiecki - Czeremcha - 15 zł (bilet ulgowy + rower bezpłatnie)

Img 4884


Czeremcha

Ok. godziny 15.30 byliśmy zwarci i gotowy by rowerowo podbijać wschodnią część Polski. Pogoda była idealna, trasa bardzo fajna (krótki fragment kocich łbów), a nas zachwycały bezludne wioseczki, wszędobylski spokój i cisza. Jak już się ktoś trafił, to była to babuleńka w chuście, siedząca na krzesełku przed domem.

Drużyna w gotowości


Kleszczele

Po ok. 10 km znajduje się mała miejscowość z piękną cerkwią, sklepami i knajpką. Są też chłopcy biegający ze swoim interesem na wierzchu, ale to już poboczna kwestia ;)

Img 4885


Dubicze Cerkiewne

Kolejne 15 km i można odpocząć nad wodą w przepiękny otoczeniu. Droga dojazdowa dobra, chociaż zaczynają się już przejazdy przez szuter, a co za tym idzie dużo kamieni, piachu i „tareczki".


Hajnówka

Nasze miejsce docelowe, w którym chcemy robić namiot. Spora miejscowość, do której prowadziła nowiutka ścieżka rowerowa! Przejazd wzdłuż ulicy, ale piękne widoki na całej trasie, lasek, pola, zwierzęta przy gospodarstwach i wszystko skąpane w zachodzącym słońcu. I ta cisza! Tak właśnie wyobrażaliśmy sobie te regiony Polski i już pierwszego dnia dostaliśmy to, czego szukaliśmy :)

Jednak szukaliśmy też miejsca na namiot, a tu wszystkie agroturystyki zajęte, nikt nie ma miejsca, a jakaś starsza pani zawołała sobie 100zł za parę (w tym herbatka)! Trochę zrezygnowani udaliśmy sie w stronę MORu, ale jakiś Pan nas zagaił i Maciej tak bardzo zabawił go rozmową, że wraz z żoną zaprosili nas do siebie do domu. W ten sposób, dzięki gościnności tych cudownych ludzi mieliśmy swoje pięterko, mogliśmy skorzystać z łazienki i przede wszystkim było nam ciepło i wygodnie. Pani gospodyni zachowywała się typowo, przepraszała nas, że jest troszkę kurzu na meblach. Porozmawialiśmy z naszymi wybawcami o ciężkiej sytuacji młodych na Podlasiu, a na drogę dostaliśmy jeszcze przepyszne konfitury jagodowe. Polska gościnność, ta o której tyle się mówi, a której coraz mniej widać, schowała się na wschodzie ;)

Zdjęcie z naszym gospodarzem


Dzień 2. - 70 km

Osobiście to był chyba mój ulubiony dzień - pogoda, zwierzęta i fajny nocleg :)

Wyruszyliśmy skoro świt (no dobra, przed 9) i jeszcze przed śniadaniem zrobiliśmy 10 km, aby zasłużenie napić się kawki „u Kolarza". Trasa bardzo przyjemna, prowadząca przez las z dobrze ubitą glebą :) A później rozpoczęło się polowanie na żubry!


Rezerwat Pokazowy Żubrów - cena biletu 10 zł (ulgowy 5 zł)

Miejscówka w Białowieskim Parku Narodowym, gdzie można podglądać dzikie zwięrzęta w półnaturalnych warunkach (generalnie chyba mogą sobie gdzieś pójść) i tak mamy żubry (piękne!), łosie (gdzie młode dają się głaskać), sarny, jelenie, dziki, tarpany (koniki!), rysie i wilki (tych niestety nie było widać). Trafiliśmy jeszcze na porę karmienia, mega frajda z obserwowania takich zwierzaków.

Oficjalnie moje ulubione zdjęcie :D Gdyby ktoś miał wątpliwość - to jest żywy łoś :)


Białowieża

Kolejnym przystankiem była Białowieża, fajna miejscowość, gdzie zjedliśmy obiad złożony ze wschodnich przysmaków (babka ziemniaczana i kartacze) w Leśnej Dziupli i odpoczęliśmy nad zalewem. Skąd ruszyliśmy w stronę Jeziora Siemianówka, gdzie znaleźliśmy darmowe pole namiotowe.

Rybaki

O mało co ducha nie wyzionęłam, nogi z ołowiu, o tyłku nie wspomnę, ale dojechaliśmy! Nocleg nad zalewem, darmowy camping, ognisko z kiełbasami - świetny klimat. Tylko trasa przez Puszczę mogła być trochę lepsza, bo ucieczki między potraktorową tarką, piachem, a dziurami nie pozwoliły mi nacieszyć się w pełni przejazdem przez piękne miejsca.


Dzień 3. - 40 km

Po najlepszym dniu, musi przyjść najgorszy. Wyruszyliśmy za późno (po 12) i następne 10 km jechało się pod górę i pod wiatr, dobrą droga asfaltową, ale wzdłuż ruchliwej trasy, a więc kompletnie nic przyjemnego. Osobiście byłam wykończona, a to był dopiero początek. Później mieliśmy małą kraksę, nic się poważnego nie stało, ale moje nogi wyglądały jakby wojnę przeszły, a tak podrapana ostatnio byłam chyba jak miałam 6 lat ;)

Gródek

Dobre miejsce na dłuższy postój, mała miejscowość z jedną pizzerią, ale za to smaczną. Usłyszeliśmy też trochę komplementów z ust wioskowych specjalistów w stylu „ziomek kur*a, ważne, że macie zajawkę, na rowerze tak spoko" :D

Na tym fragmencie trzeba liczyć się z przejazdem przez las, gdzie spotkać można mega podjazdy - pierwszy raz wprowadzałam rower pod górę, jak również z górki, bo było tak stromo, że bałam się zjechać, ale ja to ja, nikt nie powinien się tym kierować :D

Img 4960


Królowy Most

Pojechaliśmy do następnej wioski, a tam po naradzie z panem zza płota i właścicielem tartaku wróciliśmy do Królowego Mostu, żeby przenocować w agroturystyce, „w której sam Tusk nocował". Pani pokazując nam pokoje wyjaśniła, że „tu mogą spać chłopcy, a tu dziewczynki", a Filip gdyby był sam, to spałby za darmo za swoje drugie imię, jakie posiadał świętej pamięci ojciec gospodyni (ha, nie zgadniecie jakie to imię :D)

Rowery028


Dzień 4. - 30 km (całość 70 km)

Supraśl

Bardzo ładna miejscowość (miała być naszą bazą noclegową, ale była strasznie oblegana), z kilkoma zabytkami, takimi jak kościoły czy monaster. Stamtąd można odbić do Wasilkowa, gdzie np. odbywał się Festiwal Kultury Tatarskiej.


Białystok

Raj rowerzystów - śmiało można tak powiedzieć, świetny dojazd do miasta, obwodnica, sieć ścieżek rowerowych w mieście, jeździ się super przyjemnie. Piękne stare miasto, Pałac Branickich, którego nie mieliśmy czasu pozwiedzać (uciekaliśmy przed burzą) oraz szeroki wybór knajpek z regionalnymi potrawami.


Przejazd przez Królestwo Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej należy uznać za bardzo udany. Widoki zachwycają, natura otacza zewsząd, ciało może i zmęczone, ale głowa odpoczęła :) Miejscami nawierzchnia mogłaby być lepsza, na jednodniowej wycieczce pewnie nie przeszkadza, ale po kilku dniach z sakwami, kręcąc kilkadziesiąt kilometrów dziennie, takie niedogodności dają bardziej w kość.

Dalsza część dnia oraz trasy szlakiem GreenVelo przez Dolinę Biebrzy i Narwi w następnym wpisie!

Praktyczne info:

  • Trasa bardzo dobrze oznakowana, liczne tablice informujące o odległości, MOR średnio co 10 km,
  • Jeśli planujecie nocleg w Hajnówce lub Supraślu, lepiej coś wcześniej zarezerwować,
  • Rezerwat Pokazowy Żubrów można zwiedzać na rowerze za dodatkową opłatą, ale my polecamy pieszo (rower można przypiąć i zostawić nawet z sakwami naprzeciwko kasy),
  • Pole namiotowe Rybaki nad zalewem Siemianówka - darmowy, nowa łazienka również darmowa, ale czynna w godzinach 10 -18 (sob./niedz. 10-20),
  • Bar Leśna Dziupla w Białowieży - regionalne potrawy - 15-25 zł,
  • Agroturystyka u Stefanów w Królowym Moście - 50 zł/os. (Pani zeszła nam do 40 zł/os.).

Zdjęcia: Maciek,Patrycja, Filip, Magda


Masz jakieś pytania? Pisz śmiało! Chcesz być na bieżąco? Polub mnie na facebooku ! :)