W zeszłym roku nie było podsumowania, bo 2015 kręcił się wokół wyjazdu do Stanów, ale 2016 wyglądał już trochę inaczej, więc warto sobie przypomnieć ile się działo!

Cypr, luty 2016


W STYCZNIU mimo skrzypiącego śniegu zabrałam się za bieganie i kupiliśmy pierwsze bilety, żeby już w LUTYM polecieć po raz pierwszy na wspólny wyjazd na Cypr, gdzie zwiedziliśmy sporą część wyspy głównie autostopem i poznaliśmy kilka totalnie różnych osób przez couchsurfing. W MARCU wybraliśmy się na Maltę, skąd przywieźliśmy masę pięknych zdjęć i gdzie również obchodziłam swoje 25 urodziny, z okazji których powstała lista marzeń. W KWIETNIU przedłużyliśmy nasz wyjazd na konferencję do Budapesztu i zahaczyliśmy o węgierską stolicę wina - Eger, a przed wyjazdem wzięłam po raz pierwszy udział w zawodach na 10 km. MAJ to wypad do Gdańska, a CZERWIEC to dołączenie do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski i kompletowanie sprzętu rowerowego. W LIPCU wpadliśmy na Łysicę i w celu dalszego odkrywania piękna Polski oraz treningu przejechaliśmy 500 km GreenVelo z Czeremchy do Suwałk, by wreszcie na przełomie SIERPNIA i WRZEŚNIA, po zdobyciu Ślęży, doświadczyć wszelkich uroków Norwegii na rowerze i jednocześnie pokochać i znienawidzić wyprawy rowerowe :D PAŹDZIERNIK to rodzinny wyjazd do Karpacza i zdobycie Śnieżki, a LISTOPAD przeżyliśmy pod znakiem gruzińskich gór, gdzie polecieliśmy dzięki wygranym w NG Traveler biletom. I wreszcie GRUDZIEŃ to krótka wyprawa do Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny na konferencję, a także wypoczynek w prostych warunkach w chacie pośrodku lasu.

Malta, marzec 2016


Odwiedziliśmy łącznie 7 krajów, z tego ja byłam w 6 z nich po raz pierwszy (lista odwiedzonych krajów wzrosła do 27!) Mimo trudności skompletowaliśmy sprzęt rowerowy i wyjechaliśmy na rowerowe wyprawy również po raz pierwszy i to odrazu do kapryśnej i górzystej Norwegii. Pierwszy raz braliśmy udział w zawodach biegowych, które ukończyliśmy z zadowalającym czasie (kolejne marzenie z listy). Wszystkie wyjazdy były niskobudżetowe, wszystkie we dwoje (sami lub ze znajomymi) i jakimś cudem jeszcze jesteśmy razem ;) Zdobyliśmy 3 szczyty z Korony Góry Polski i chcemy więcej :)

Poza podróżami i wyzwaniami sportowymi, osobiście starałam się nadrabiać zaległości na pierwszym roku doktoratu (spowodowane wyjazdem do Stanów i grudniowym pobytem w szpitalu), po to by na kolejny rok dostać stypendium (udało się!) i móc dalej podróżować, gdy skończyły się już wszelkie składane od lat oszczędności. Do tego od września mieszkam we Wrocławiu gdzie rozpoczęłam studia magisterskie z filozofii (co odbija się na częstotliwości wpisów (negatywnie)/ a także na ich charakterze) oraz studia podyplomowe w Warszawie (co oznacza stałe kursowanie między Wrocławiem, Łodzią i Warszawą). Prowadzę również zajęcia ze studentami, które nie są tragicznie, więc zbliżam się do spełnienia kolejnego marzenia z listy :) Jeśli chodzi o bloga to trochę się rozwinął, trochę więcej pisałam, ale też pod koniec roku straciłam zapał, ba, myślałam nawet o jego zamknięciu.

Gruzja, listopad 2016


Rok 2016 był z pewnością szalony. Postawiłam na więcej krótszych wyjazdów, nie był jednej dalekiej wyprawy i bardzo mi ten styl odpowiadał. Były też nowe wyzwania, które udało się zrealizować, chociaż nie zawsze było lekko, łatwo i słonecznie. I właściwie te trudne momenty dziś najlepiej pamiętam i najlepiej wspominam.

JAKIE PLANY NA 2017 ROK?

STYCZEŃ szykuje się ciężki ze względu na koniec semestru, ale nie zabraknie elementu podróżniczego, bo 10 stycznia przyjeżdżam do Krakowa na slajdowisko - będę mówiła o Norwegii, o tym jak zorganizować wyjazd rowerowy na własną rękę, a i pewnie padnie parę filozoficznych „mądrości" :P Trochę się stresuję, ale kiedy dostałam propozycję pomyślałam, że jest to doświadczenie, które na pewno chcę przeżyć.

Img 5039

Green Velo, lipiec 2016


Kilka dni temu, po długich negocjacjach sama ze sobą, zdecydowałam, że w LUTYM jadę na organizowaną wyprawę (pierwszą od dawna) - fotograficzne polowanie na zorzę w kobiecym gronie, a więc wracam do Norwegii! (kto by pomyślał:D). W MARCU, aby podtrzymać tradycję, z okazji urodzin chcę pojechać gdzieś, gdzie będzie ciepło (planujemy Kanarki i to w większym gronie), a na KWIECIEŃ jest pomysł na krótki wypad do Londynu (nigdy nie byłam w UK!). Co do MAJA prowadzę negocjacje z rodzicami, żeby pojechać na wyjazd, podczas którego wcielę się w rolę przewodnika. Myślę, że będzie to przygoda tak dla nich, jak dla mnie:) Póki co myślimy o Maladze i Barcelonie. Marzy mi się jeszcze jakiś krótki wyjazd do Włoch, a na wakacje wracamy na rower. Na pewno pojawi się kolejny odcinek GreenVelo (może okolice Mazur) no i większa wyprawa. Już w Norwegii pojawił się pomysł przejechania Litwy, Łotwy i Estonii w lipcu, jeszcze nie wiem czy całą pętelkę (1 800 km), czy może tylko w jedna stronę, albo jeden kraj, trzeba to pomyśleć. W międzyczasie wypady w góry, kolejne szczyty z KGP, ale nie tylko, na pewno chcę więcej w te góry wyjeżdżać. Co to reszty roku mam nadzieję na jakiś nowy kontynent, ale z tym niestety nie jest tak łatwo.

Co do planów sportowych związanych z AKTYWACJĄ, to podjęliśmy decyzję o wzięciu udziału w półmaratonie w czerwcu (kolejny cel z listy). Oznacza to, że już musimy zacząć regularne treningu, bo forma ostatnio słaba. Do tego, ze względu na moje problemy z odcinkiem szyjnym kręgosłupa w roku 2017 stawiam na jogę, którą wreszcie chcę trenować regularnie. No i rower + góry. Generalnie cel: REGULARNOŚĆ.

Zawody na 10 km, kwiecień 2016


A poza tym? Skończenie podyplomówki, zaliczenie roku z filozofii i roku z doktoratu znów ze stypendium. Większość tego co opisałam powyżej to jeszcze luźne pomysły, nie chcę mieć sztywnych planów, bo może zjawi się jakaś super okazja na inny wyjazd, ale jakiś plan musi być, bo inaczej nie mogę spać w nocy - budzę rano Filipa i pytam gdzie i kiedy jedziemy, czego chłopak długo nie wytrzyma ;) Bardzo źle się czuję, jak na horyzoncie nie ma jakieś wyjazdu :) W tym roku wpadną wyjazdy w parze, z koleżankami, rodzicami, obcymi, a może i nawet w pojedynkę. Pisać bloga raczej będę, bo fajnie będzie się go czytać na starość :) Plus nie ma co ukrywać, jego prowadzenie jednak motywuje :)

Nie wiem czy starczy sił, czasu i pieniędzy :D, ale postaram się jakoś to poupychać (chęci + dobra organizacja to podstawa), tak żeby rok 2017 był wypełniony dobrymi emocjami :)

Zostańcie ze mną, to będzie dobry rok!

Norwegia61

Norwegia, sierpień - wrzesień 2016


A Wy? Jaki dla Was był 2016 rok, a jaki będzie 2017?